Nie jestem zwolenniczką 'tapety', ale chyba jak każda kobieta, posiadam coś takiego w domu:) Muszę też powiedzieć, że od podkładów wolę kremy tonujące ( które używam praktycznie codziennie, żeby wyrównać koloryt skóry ), natomiast podkładów tylko na 'większe wyjścia' :P co prawda nie mam tego dużo, ale i tak idzie mi to baaardzo ciężko, aby to wszystko wykończyć. Jeden z podkładów mam już pół roku a zostało mi jeszcze 3/4 buteleczki :D
Zacznę może od tego, czego używam najczęściej. Są to dwa kremy: Alterra i Garnier BB Cream.
Ten pierwszy zakupiłam w Rossmannie i chyba tylko tam można go dostać (poprawcie mnie jeśli się mylę), natomiast Garniera można kupić w wielu miejscach, ja go mam akurat z Tesco :) Za Alterrę zapłaciłam około 10 zł a za krem BB coś około 20. Nie będę się zbyt dużo rozwodzić na temat tych dwóch kremów bo są one dobrze znane i pewnie każda z Was wie jakie jest ich zadanie, ale chciałabym tutaj przedstawić swoją opinię na ich temat. Wg mnie, obydwa mają wady i zalety. Alterra zbyt szybko zastyga i bardzo ciężko rozprowadzić ją równomiernie na twarzy ale za to ładnie matuje moją tłustą cerę. Do tego ma piękny, brzoskwiniowy zapach. Garnier ma przyjemną konsystencję, dzięki czemu fajnie się z nim współpracuje, natomiast moja buzia świeci się po nim NIESAMOWICIE! Na szczęście, poradziłam sobie z tymi fantami iii... połączyłam kremy ze sobą i ich wynik jest zaskakujący :D dla mnie jest to najlepsze rozwiązanie :) razem, połączone ze sobą, dają taki efekt, jakiego ja oczekuję:) udana z nich para!
A teraz pora na moje podkłady, niestety rzadko używane: Rimmel London Wake Me Up oraz L'oreal Paris True Match
Wake Me Up (wpis z buteleczki): Pierwszy podkład Rimmel, który pobudza cerę i sprawia, że promienieje blaskiem. Nadaje skórze nieskazitelny wygląd. Działa natychmiast przeciw oznakom zmęczenia. Zawiera peptydy i nawilżający kompleks witaminowy.
Moim zdaniem bardzo fajny, leciutki podkład. Konsystencja jest bardzo kremowa, więc fajnie się z nim współpracuje. Ma w sobie delikatne drobinki, które rozświetlają buzię ( przy mojej cerze daje to efekt dużego świecenia się, ale to nie problem gdy ma się puder ). Nie podkreśla suchych skórek, nie ma tutaj efektu maski. Ma piękny, kwiatowy zapach...mogłabym go wąchać godzinami! :D zapłaciłam za niego niecałe 40 zł.
True Match (wpis z buteleczki): podkład ujednolicający i udoskonalający cerę:
-idealne krycie bez efektu maski(cienka warstewka nieodróżniająca się od skóry)
-jednolity kolor niepozostawiający smug
-efekt idealnie gładkiej cery... twoja skóra staje się doskonalsza
Hm... niby wszystko się zgadza, nie pozostawia smug, nie ma efektu maski ale niestety podkreśla suche skórki, więc podkład polecałabym tylko po peelingu. Twarz mi się po nim świeci (o dziwo bardziej niż po wake me up, który jest rozświetlający) więc oczywiście puder jest tu niezbędny :) zapłaciłam coś około 30 zł na przecenie.
Porównując obydwa podkłady do siebie, bez zastanowienia wybrałabym Wake Me Up. Jakoś bardziej przypadł mi do gustu.
Ja podkładów czy kremów tonujących nie dzielę na te 'letnie' czy 'zimowe', więc wszystkie wykorzystam do końca, nie ważne czy to zima czy lato :)
To tyle na dzisiaj.
Miłego czytania życzy MushaCay :)