czwartek, 9 maja 2013

Woski YANKEE CANDLE

 Taaaak, w końcu i ja mam swoje Yankee... ;)


Hej dziewczyny!

Jestem mega podekscytowana, bo dzisiaj przyszły do mnie moje pierwsze produkty YC ;) piękny zapach Fluffy Towels już unosi się w powietrzu :)  







Fluffy Towels - w opakowaniu bardzo świeży, czysty zapach. Dla mnie pachnie on po prostu jak proszek do prania. Natomiast po podgrzaniu zmienia się na bardziej ciepły i słodki. 

Beach Walk - delikatny, słodki, orzeźwiający. Chętnie sprawiłabym sobie perfumy o takim zapachu. 

Beach Flowers - słodki, ale nie przesłodzony. Po prostu słodkie kwiaty:)

Paradise Spice - waniliowo-bananowy, ostro przyprawiony. Dla mnie pachnie on identycznie jak waniliowy zapach do auta :P

Baby Powder - miałam kiedyś cienie do powiek, które pachniały bardzo słodko i pudrowo - właśnie tak jak ten wosk. Myślę, że wiecie o jaki zapach mi chodzi :)


Jak na razie nie mam swojego ulubieńca, wszystkie woski podobają mi się bardzo, bardzo, bardzo i niestety nie mogę wybrać tego jednego, jedynego. Wiem też, że na tych 5 zapachach nie zaprzestanę :)

Koszt jednego wosku to około 6 zł, w zależności gdzie kupujecie. Ja za wszystko, razem z przesyłką, zapłaciłam 39,90 zł.

A jakie są wasze ulubione woski/świece YC?

Pozdrawiam,

MushaCay <3

wtorek, 26 marca 2013

Ulubione produkty do demakijażu

Cześć dziewczyny, witam Was ponownie po półrocznej przerwie!! ;)

Dzisiaj pokażę Wam moje ulubione produkty do demakijażu twarzy i oczu.

                                                                    Twarz



1. Olejek myjący pomarańczowy z Biochemii Urody - można myć nim całą twarz, łącznie z oczami, ale ja zmywam nim makijaż tylko z buzi, bo niestety z oczami już sobie nie radzi tak dobrze. Tzn. niby coś tam zmywa ale później i tak muszę poprawiać płynem micelarnym. Bardzo ładnie pachnie, buzia jest po nim miła w dotyku, mięciutka, nic mi po nim nie wyskakuje. Jest dość wydajny, używam go od 24 grudnia i jeszcze zostało mi go na jakieś 2 - 3 tygodnie ( tyle tylko, że ja jednego dnia używam olejku a drugiego dnia żelu więc trzeba sobie wziąć na to poprawkę ). Cena  to 11,80 za 120ml

2. Żel do mycia twarzy Nivea - używam go naprzemiennie z moim ukochanym żelem Lirene. Nie wysusza twarzy, chociaż wg mnie bardziej ją ściąga, niż ten z Lirene. Bardzo dobrze zmywa podkłady/pudry/róże/(...) a jego cena  to coś około 10-11zł na promocji.


                                                    Oczy



1. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu z awokado BIELENDA - naprawdę bardzo dobry dwufazowy płyn, tyle tylko że przy zmywaniu nim tuszu robią się takie grudki i są dosłownie na całej buzi :P ale makijaż znika w mig :) no i zostawia tłusty film, ale mi to nie przeszkadza. A cena niska, bo kosztuje on chyba 7 zł w Biedronce/Kauflandzie :)

2. Płyn micelarny BeBeauty z Biedronki oraz Bioderma czerwona - wiecie co? Dla mnie one są prawie identyczne :D są to najlepsze produkty do oczu jakie do tej pory używałam ale już wiem, że nigdy więcej nie kupię Biodermy, skoro jest BeBeauty :) różnią się jednak jedną rzeczą... parę razy zdarzyło mi się nimi umyć całą twarz, użyłam ich po prostu jako tonika, który mi się skończył no i Bioderma w ogóle nie wysuszyła mojej twarzy, mogłabym nawet rzec, że ją nawilżyła, natomiast płyn z Biedronki mnie niestety wysuszył. Ale jeżeli chodzi o oczy to tak, jak już mówiłam, są identyczne, więc po co przepłacać:) BeBeauty kosztuje około 5-6zł, Bioderma nie wiem, bo dostałam ją w prezencie:)


A jakie są Wasze ulubione produkty do demakijażu ?:)

Pozdrawiam!!

MushaCay<3

środa, 26 września 2012

Haul zakupowy

CZEŚĆ WSZYSTKIM ! <3
Dzisiaj trochę na temat moich ostatnich zdobyczy kosmetyczno-pielęgnacyjnych. Nie jest tego wiele, chociaż jedna rzecz jest dla mnie bardzo wartościowa, ponieważ długo na nią odkładałam :)




Moja ukochana Chloe, Chloe EDP 30ml - dawno temu znienawidzona, a dzisiaj można powiedzieć, że tak właśnie pachnie MushaCay :) zapach cudowny, bardzo kwiatowy, lekko wytrawny. Cały dzień się na mnie utrzymuje, a przez kilka dni pachną nim ubrania. W Douglasie te perfumy kosztowały coś około 250zł/30ml, natomiast ja kupiłam je w drogerii Millor za 199zł/30ml. Kolejnym wymarzonym zapachem, na którego już dzisiaj zaczynam odkładać jest Thierry Mugler, Angel EDP.

Pasta wybielająca 'ELGYDIUM' - poleciła mi ją moja pani dentystka i naprawdę działa :) po każdym myciu zęby stają się co najmniej o 2 odcienie bielsze . Koszt to około 20 zł, w zależności od apteki.

Odżywka do rzęs i brwi Piere Rene Medic Laboratorium (Conditioning gel lash & brow) - używam tylko i wyłącznie na rzęsy. Jest okej, rzęsy bardzo szybko odrastają i są niesamowicie długie, chociaż ta odżywka nie zapobiegła ich całkowitemu wypadaniu. Nanoszę ją rano, przed nałożeniem mascary i wieczorem. Koszt to coś około 15 zł.

Joanna, krem do rąk - ma piękny zapach, nie pozostawia też tłustej warstwy ( co dla mnie jest fajną sprawą ). Niestety nie nawilża jakoś cudownie, więc zimą kupię sobie coś lepszego. Koszt - 6-7zł.

Eveline, Blemish Base BB Cream - wybrałam niestety zbyt ciemny odcień, po którym wyglądam jak 'solara'. Mam twarz spalono-pomarańczową :P gdyby nie kolor, to kremik byłby całkiem w porządku, bo ładnie pachnie i co najważniejsze, nie zapchał mnie.Teraz mieszam go z innym, jaśniejszym bb kremem i dzięki temu wyglądam normalnie. Zapłaciłam (chyba!) 15 zł.

Antybakteryjny żel do rąk - żel jak żel, szybko się wchłania. Fest śmierdzi spirytusem, ale mi to nie przeszkadza(wolę mieć śmierdzące ale czyste ręce:P) Zapłaciłam chyba 6 zł ale ręki sobie uciąć nie dam:)

Essence Sun Club - świetne bibułki matujące! Już miałam w naturze kupować inne, droższe, ale na szczęście wypatrzyłam te. Radzą sobie nawet z bardzo tłustą cerą a kosztowały mnie tylko 8,99

Korektor pod oczy L'oreal Touche Magique - wielofunkcyjny korektor, który radzi sobie nie tylko z sińcami pod oczami, ale też z wypryskami, przebarwieniami itp. Jest naprawdę super, najlepszy jaki do tej pory miałam. A teraz powiem Wam coś fajnego - kupiłam go na stronie kosmetykizameryki.pl za 12zł, gdzie normalnie w sklepach kosztuje coś około 40 zł. Fajnie, co nie?:)

Hakuro H18 - pędzelek do podkładu. Powiem tylko tyle - już nigdy nie nałożę na swoją twarz podkładu palcami, czy gąbeczkami, bo robienie tego tym pędzelkiem, to sama przyjemność! Uwielbiam pędzle HAKURO!

MushaCay <3

poniedziałek, 3 września 2012

Lakiery Quick Dry z firmy Manhattan


Lakiery, lakiery... ahh, kocham Was!

Ostatnio postanowiłam, że dopóki nie wykończę swojej ogromnej kolekcji lakierów, nie zakupię nowych. Niestety :( nie wytrwałam w swoim postanowieniu, a tak bardzo chciałam! Półka w łazience już się po prostu ugina pod ich ciężarem, ale co tam. Gdy zobaczyłam te dwa przepiękne kolorki, nie mogłam im się oprzeć ... musiałam je mieć!
Zapłaciłam około 12 zł za jeden.
No i co ja mogę o nich powiedzieć... może to, że są to najlepsze lakiery jakie dotąd miałam. Wygrywają z tymi z Bell, z Miss Sporty itp. a nawet z Inglotowskimi! Wysychają w kilkanaście sekund ( nawet szybciej, niż producent zapewnia, bo on mówi o 60sekundach )Wystarczy też tylko jedna warstwa aby kolor był głęboki, dokładnie taki, jak na zdjęciu. A co z trwałością? Jest niesamowita! Po 3 dniach zmyłam paznokcie, bo chciałam wypróbować drugi kolor, ale wcale takiej potrzeby nie było, bo lakier był w świetnym stanie :D ( był bez bazy i topcoat'u, po prostu wow)
Aha, zapomniałabym o numerkach. Ten różowy to 53F, a niebieski 67S.
Buziaki:*

wtorek, 21 sierpnia 2012

Siarkowa Moc - krem do twarzy



Hej :) dzisiaj chciałabym Wam poopowiadać co nieco na temat kremu antybakteryjno-matującego z firmy Barwa Siarkowa Moc. Zakupiłam go w Rossmannie za około 13 zł za 50ml.
Jak już wspominałam we wcześniejszych postach, dzięki kremowi Brevoxyl moja cera z tłustej przeszła na mieszaną, ale podczas dużych upałów (zaznaczam dużych) zaczyna się świecić w strefie T. Ze względu na to, że są wakacje, a pogoda jest czasami naprawdę nieznośna, postanowiłam kupić Siarkową Moc, aby wzmocnić efekt matu.
Może zacznę od konsystencji. Krem jest bardzo gęsty, jeszcze tak gęstego kremu nie posiadałam :D ale to nie przeszkadza w nakładaniu go na twarz, ponieważ po zetknięciu się ze skórą, robi się on taki 'wodnisty', przez co rozsmarowuje się jak masełko i w mgnieniu oka wchłania się w naszą buzię. A co do zapachu to powiem tylko tyle, że nie każdemu może się spodobać, bo pachnie/śmierdzi po prostu  cytrynowym płynem do mycia naczyń :) mnie nie przeszkadza :)
Zadaniem kremu jest natomiast zmatowienie i oczyszczenie, dzięki czemu powinnyśmy być dalekie od pryszczy :) jeżeli chodzi o jego pierwsze zadanie to daje mu 10pkt/10 , matuje co najmniej na pół dnia. Natomiast co do pryszczy to nie wiem, ponieważ używam kremu Brevoxyl, po którym praktycznie całkowicie pozbyłam się tego nieznośnego problemu (czasami tylko coś wyskoczy, gdy jestem niewyspana lub gdy wypiję za dużo mocnej kawy... dlatego ODRADZAM!!!!) Słyszałam jednak, że i z pryszczami daje sobie radę :)

Ja osobiście jestem bardzo zadowolona. Z czystym sumieniem polecam krem Siarkowa Moc. Najlepiej sprawdzi się jako baza pod makijaż. 
Utrzymanie się makijażu bez świecenia na długi czas gwarantowane :)

Pozdrawiam,
MushaCay :)

wtorek, 31 lipca 2012

Moja mała kolekcja podkładów i kremów tonujących

Nie jestem zwolenniczką 'tapety', ale chyba jak każda kobieta, posiadam coś takiego w domu:) Muszę też powiedzieć, że od podkładów wolę kremy tonujące ( które używam praktycznie codziennie, żeby wyrównać koloryt skóry ), natomiast podkładów tylko na 'większe wyjścia' :P co prawda nie mam tego dużo, ale i tak idzie mi to baaardzo ciężko, aby to wszystko wykończyć. Jeden z podkładów mam już pół roku a zostało mi jeszcze 3/4 buteleczki :D

Zacznę może od tego, czego używam najczęściej. Są to dwa kremy: Alterra i Garnier BB Cream.
 




Ten pierwszy zakupiłam w Rossmannie i chyba tylko tam można go dostać (poprawcie mnie jeśli się mylę), natomiast Garniera można kupić w wielu miejscach, ja go mam akurat z Tesco :) Za Alterrę zapłaciłam około 10 zł a za krem BB coś około 20. Nie będę się zbyt dużo rozwodzić na temat tych dwóch kremów bo są one dobrze znane i pewnie każda z Was wie jakie jest ich zadanie, ale chciałabym tutaj przedstawić swoją opinię na ich temat. Wg mnie, obydwa mają wady i zalety. Alterra zbyt szybko zastyga i bardzo ciężko rozprowadzić ją równomiernie na twarzy ale za to ładnie matuje moją tłustą cerę. Do tego ma piękny, brzoskwiniowy zapach. Garnier ma przyjemną konsystencję, dzięki czemu fajnie się z nim współpracuje, natomiast moja buzia świeci się po nim NIESAMOWICIE! Na szczęście, poradziłam sobie z tymi fantami iii... połączyłam kremy ze sobą i ich wynik jest zaskakujący :D dla mnie jest to najlepsze rozwiązanie :) razem, połączone ze sobą, dają taki efekt, jakiego ja oczekuję:) udana z nich para!

A teraz pora na moje podkłady, niestety rzadko używane: Rimmel London Wake Me Up oraz L'oreal Paris True Match










Wake Me Up (wpis z buteleczki): Pierwszy podkład Rimmel, który pobudza cerę i sprawia, że promienieje blaskiem. Nadaje skórze nieskazitelny wygląd. Działa natychmiast przeciw oznakom zmęczenia. Zawiera peptydy i nawilżający kompleks witaminowy.

Moim zdaniem bardzo fajny, leciutki podkład. Konsystencja jest bardzo kremowa, więc fajnie się z nim współpracuje. Ma w sobie delikatne drobinki, które rozświetlają buzię ( przy mojej cerze daje to efekt dużego świecenia się, ale to nie problem gdy ma się puder ). Nie podkreśla suchych skórek, nie ma tutaj efektu maski. Ma piękny, kwiatowy zapach...mogłabym go wąchać godzinami! :D zapłaciłam za niego niecałe 40 zł.

True Match (wpis z buteleczki): podkład ujednolicający i udoskonalający cerę:
-idealne krycie bez efektu maski(cienka warstewka nieodróżniająca się od skóry)
-jednolity kolor niepozostawiający smug
-efekt idealnie gładkiej cery... twoja skóra staje się doskonalsza

Hm... niby wszystko się zgadza, nie pozostawia smug, nie ma efektu maski ale niestety podkreśla suche skórki, więc podkład polecałabym tylko po peelingu. Twarz mi się po nim świeci (o dziwo bardziej niż po wake me up, który jest rozświetlający) więc oczywiście puder jest tu niezbędny :) zapłaciłam coś około 30 zł na przecenie.

Porównując obydwa podkłady do siebie, bez zastanowienia wybrałabym Wake Me Up. Jakoś bardziej przypadł mi do gustu.
Ja podkładów czy kremów tonujących nie dzielę na te 'letnie' czy 'zimowe', więc wszystkie wykorzystam do końca, nie ważne czy to zima czy lato :)
To tyle na dzisiaj.
Miłego czytania życzy MushaCay :)

niedziela, 15 lipca 2012

Ulubione szminki i błyszczyki



Na pierwszy ogień idzie moja najstarsza szminka - Maybelline New York, color sensational o numerku 715 CHOCO CREAM. Niestety nie pamiętam ceny, ale wiem, że była na przecenie ( bo normalnie kosztuje około 23 zł ). Ta szminka jest bardzo fajna, moja pierwsza, więc mam do niej sentyment :) ma bardzo głęboki kolor, jest mega kremowa i przy tym nawilża usta. Pięknie pachnie, czuję tam troszkę wanilię. Niestety nie trzyma się jakoś bardzo długo, jeżeli coś zjem, a potem doprawię to piciem, to niestety, ale ściera się:( nie podkreśla suchych skórek.


A to moja najnowsza zdobycz, zakupiłam ją dzięki pozytywnym opiniom na internecie. Już po pierwszym jej użyciu stała się moim ulubieńcem wśród szminek, chociaż czasem może podkreślać suche skórki. Jest to Rimmel London 070 AIRY FAIRY. Zapłaciłam za nią w Rossmannie około 17 zł. Pachnie całkiem fajnie, tak owocowo. Kolor jest intensywny, różowy nude, całkowicie trafiony w mój gust. Jest mniej kremowa niż ta poprzednia, ale również fajnie się ją rozprowadza. Niezbyt długo utrzymuje się na ustach.


006 PINK BLUSH by Rimmel London. Ta sama szminka co poprzednia, tylko o innym odcieniu. W konsystencji jest taka sama, tak samo pachnie, jedynie muszę dodać, że jest bardziej intensywna i wystarczy jej tylko trochę, żebyśmy się zaczęły odznaczać :D jeżeli nie chcemy wyglądać jak Barbie, musimy z nią uważać. Używam jej dlatego tylko na bardziej szalone wyjścia ( kino, impreza itp ). Zapłaciłam też około 17 zł.




Avon Cosmetics Colordisiac Lipstick, Flirty Fuchsia. Baaardzo intensywna, niesamowicie trwała (trzyma się dobrych parę godzin, nawet podczas jedzenia i picia ). Jest najmniej kremową szminką spośród mojej kolekcji, ale i dziwo, nie podkreśla u mnie suchych skórek. Pachnie jak VIBOVIT, który jadłam/piłam w dzieciństwie :D Używam jej najrzadziej ( czasami na imprezy ), dlatego zużycie jest niewielkie, ale to nie oznacza, że jej nie lubię. Jest naprawdę fajna, ale za mocna, żeby nosić ją na co dzień(wg mnie). Niestety, zapomniałam ile za nią zapłaciłam.
A na zakończenie moje dwa ulubione błyszczyki : Rimmel London, Vinyl Gloss, 100 LOVE BUG oraz BeYu, Lip Lights-Lip Gloss, 78. Ta po lewej na ustach jest bezbarwno-mleczna, dlatego można jej używać do wszystkich kolorów szminek, ta po prawej jest delikatnie różowa ( na ustach ) z niebieskimi drobinkami, dlatego też ja jej używam do ciemniejszych, różowych szminek. Obie fajnie też wyglądają na gołych ustach. Vinyl Gloss kupiłam na przecenie w Rossmannie (około 12-13zł a normalna cena to 20 zł), a tą drugą dostałam w gratisie w Douglas. Obie bardzo lubię, pieknie wyglądają na ustach, na razie są moimi ulubionymi błyszczykami.

Pozdrawiam wszystkie bloggerki :)